poniedziałek, grudzień 29th, 2008 | Author: admin

Porywanie się na Wiedźmina jest zabójczo trudnym zadaniem. Wielu już próbowało, ponosząc śmierć na placu boju. Okrutnie zhańbił się Marek Brodzki, mało znany polski reżyser, który nakręcił kiepski i gumowy serial. Ciała dali pracownicy firmy Metropolis (tej od Księcia i Tchórza), którzy przez jakiś czas pracowali nad grą, lecz później projekt zarzucili. Oficjalnie dlatego, że Wiedźmin nie był znany na Zachodzie, w rzeczywistości z zupełnie innych powodów. Teraz grę na podstawie kultowej serii książek Andrzeja Sapkowskiego przygotowuje CD Projekt Red Studio. Firma ta powstała w 2002 roku w Łodzi i niemal od razu wzięła się za Wiedźmina. Zakupiła stosowne prawa, ściągnęła do pracy najlepszych grafików, utalentowanych scenarzystów oraz programistów. Ekipę prowadził Sebastian Zieliński, twórca silnika Mortyra, zaś swymi piórami wspierali go znani dziennikarze Clicka, KŚG i Gamestara, Jacek Komuda i Maciej Jurewicz (autorzy “Dzikich pól”). Promocją tytułu zajmował się przez pewien czas Michał Zacharzewski, a od wiosny 2003 roku pałeczkę po nim przejął znany tłumacz Ryszard Chojnowski.

Mimo tak mocnej obstawy projekt przeżył potężny wstrząs i pewnego jesiennego dnia zmienił się nie do poznania. Miejsce autorskiego engine’u (całkiem przyzwoitego swoją drogą) zajęła Aurora zapożyczona z Neverwinter Nights. Sama firma przeniosła się z Łodzi do Warszawy i tu pod opiekuńczym skrzydełkiem dyrektora CD Projektu, Michała Kicińskiego, zaczęła się szybko rozwijać. Obecnie ma się bardzo dobrze, zaś po prezentacji na targach E3 część zachodniej prasy była więcej niż zadowolona. Malkontentów co prawda też nie brakowało, ale cóż - ważne, że oto kolejny polski produkt (po Chrome i Painkiller) wchodzi na europejskie salony.

Gra toczy się w świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego, lecz jej główny bohater nie nazywa się Geralt i nie pochodzi z Rivii. Szarowłosy wojownik być może pojawi się w programie, lecz jako postać trzecioplanowa, przygodnie napotkana przez gracza. Dlaczego? Cóż, autorzy komputerowego Wiedźmina nie chcieli narzucać sobie sztucznych ograniczeń, nie mieli też najmniejszej ochoty narażać się fanom. Dlatego właśnie wymyślili innego wiedźmina, jednego z wielu płatnych morderców trudniących się likwidowaniem dzikich bestii, a szkolonych i poddawanych mutacjom w Kaer Morhen. Włada on mieczem niewiele gorzej, doskonale biega i skacze, jest odporny na ból, zdecydowany i zabójczo szybki. Krótko mówiąc - prawdziwy killer.
Tymczasem nad światem, w którym mieszka, zaczynają gromadzić się czarne chmury. W myśl starej przepowiedni nadciąga “Czas Białego Zimna i Białego Światła. Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deiradh, Czas Końca. A świat umrze wśród mrozu, skuty lodem i pokryty śniegiem”. W dodatku zakończona wojna z Nilfgaardem pozostawiła po sobie same zgliszcza, na których wyrosła nowa potęga - Zakon Płonącej Róży. Służący mu rycerze wierzą w boską moc ognia i są przekonani, że pomoże on przetrwać zlodowacenie. Dezerterzy bądź weterani wojen, którym zbrzydło spokojne życie, tworzą zaś niewielkie oddziały i łupią wioski na pograniczu. Z kolei po duktach wciąż krążą dzikie bestie żywiące się padliną. Wiedźmini mają co robić.

Akcja gry rozpoczyna się w Kaer Morhen. Wiedźmińskie siedliszcze staje się obiektem ataku tajemniczych bestii. Gracz bierze udział w bitwie, później zaś wyrusza na północ, by poznać przyczyny najazdu i zemścić się na jego organizatorach. Po drodze walczy z setkami rzezimieszków i tysiącami bestii takich jak mantikory, utopce, kościogłowy czy szczurołaki. Rozwija swe umiejętności, zwiedza kolejne krainy i ćwiczy podstawy magii (wiedźmińskie znaki, zioła, talizmany). Często rozmawia z napotkanymi postaciami i wykonuje zlecone przez nich zadania.

Mimo że gra działa na silniku Neverwinter Nights, prezentuje się zupełnie inaczej. Stary engine został znacznie usprawniony, zaś tysiące tekstur sprawia, że podróżując przez świat gry nie ma się wrażenia “łażenia wciąż po tych samych komnatach”. Animacje postaci przygotowano z wykorzystaniem technologii motion-capture, zmieniono też sposób konstruowania lokacji i rozbudowano fizykę. Specjalne podprogramy malują w locie tekstury, zaś dynamiczne mapy świetlne i dopracowany rendering zapewnia niecodzienne wrażenia estetyczne. Wygląda to miodnie, co widać na zamieszczonych obok screenach. Gra Wiedźmin łączy w sobie elementy klasycznego role-playing ze zręcznościówką przypominającą Diablo. Nieliniowa fabuła, rozbudowane dialogi i setki przedmiotów ciągną ów tytuł w kierunku Baldur’s Gate, jednak dynamiczne walki z hordami wrogów przywodzą na myśl Sacred (plus trzy style walki: defensywny, ofensywny i zbalansowany). Wiedźmin nie ma multiplayera, co dowodzi, że autorzy postawili na historię przeznaczoną dla pojedynczego gracza i to właśnie na niej skupiają wszystkie swoje siły. Ciekawostką jest interfejs - grę obsługuje się wyłącznie za pomocą myszy. Skróty klawiszowe owszem, istnieją, lecz kto nie chce, nie musi z nich korzystać. A bronie? Są ich dziesiątki, wszak wiedźmin nie tylko mieczem włada. Topory, sztylety, noże, łuki, dzidy - wszystko to pójdzie w ruch po premierze programu.

O Wiedźminie będziemy jeszcze pisać wielokrotnie. Na pewno doczekacie się też wywiadu z twórcami gry oraz setek zdjęć i filmów z produkcji. To obecnie najważniejsza - obok Xpnad Rally - polska gra komputerowa i po prostu warto wiedzieć o niej dużo. Zwłaszcza że Sapkowski był i będzie wielki.

Category: Gra
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply