poniedziałek, grudzień 29th, 2008 | Author: admin

“…czekam z napięciem na konfrontację z widzem”

Marek Brodzki, reżyser kinowej wersji “Wiedźmina” .

Wreszcie reżyser doczekał się reakcji widza na piękne gumowe potwory i sztucznie wyglądające efekty specjalne. Upragnioną przez pana Brodzkiego reakcją publiki okazał się szyderczy śmiech. Zarówno na widok bazyliszka z głową przypominającą kiczowatą zabawkę dla dzieci, czy na strażnika granego przez aktora znanego ze “Świata według kiepskich” - Paździocha. Wystarczyło tylko spojrzeć na jego cholernie poważną twarz zakutego w lekką zbroję strażnika, usłyszeć poważny ton i popaść razem z resztą sali w śmiech.

Film miał zaskoczyć wspaniałymi efektami specjalnymi. To co jednak zobaczyłem wywołało u mnie całkowicie odwrotną reakcję. Sztucznie wyglądający smok w skórze zdecydowanie nie wyglądającą na jaszczurzą. Skóra gada wyglądała rozmycie, a cień na niej nie zmieniał się tak jak powinien. Innymi obiektami były niewielkie potwory występujące w opowiadaniu “Coś więcej”. Akt dewastacji niewielkich stworów rozpoczął się i zakończył w nocy. Jednak karłowate istoty okazały się niezwykle jasne, jakby prażyło słońce wprost na nie.

Adaptacja prozy Andrzeja Sapkowskiego okazała się nad wyraz słaba, wręcz tragiczna. Masowo powycinano i pozmienianio dialogi wraz z ogromną ilością fabuły. Ocenzurowano historię Renfri, bo przecież film musiał być dozwolony od 12 lat. Twórcy filmu spłycili najważniejsze wątki. Wątek Renfri skończył się niezrozumiale, a mógł stanowić wielce istotny fragment tego dzieła kinowego. Chociaż film był na podstawie opowiadań, to jednak kluczowe zagadnienia wycięto pozostawiając nie mające sensu w większości przypadków sceny akcji.

Głównym wątkiem zrobiono “prawo niespodzianki”. Dzięki bardzo dobrej roli Michała Żebrowskiego i wspaniałych pomysłach Andrzeja Sapkowskiego wątek ten można uważać za udany. Jednak rola Ciri pozostawia co najmniej wiele do życzenia. Powszechnie wiadomo, iż dziecko nie sprawdzi się w ważniejszej roli. Nie ma szans zagrać tak dobrze jak profesjonalny aktor. Wiadomo, że będzie sztuczne z powodu na oczywisty brak doświadczenia aktorskiego. Nie można małej dziewczynce poświęcać bardzo ważnych monologów, czy udziału w kluczowych dialogach. Należało ograniczyć udział Ciri w filmie do niezbędnego minimum. Tego jednak nie uczyniono ukazując Cirillę z tonem głosu nie odpowiadającym mimice twarzy.

Najważniejszymi postaciami w książce byli Geralt, Jaskier i Yennefer. Postać wiedźmina mile zaskoczyła. Okazała się naturalna, choć scenariusz straszliwie ograniczał Michała Żebrowskiego. Biały Wilk wyglądał naturalnie, bez dobrotliwego wyrazu twarzy serialowego Herkulesa, czy Lindowatego, przesadnego herozizmu. Jednak scenariusz nie był miłosierny dla aktora. Połowicznie zrobiono z Geralta bohatera pokroju Conana, czy powyżej wymienionego Herkulesa. Wiedźmin bez broni rozgromił bandę uzbrojonych w miecze zakonników (alegorycznych do Krzyżaków) . Nie było tego jednak w książkach Sapkowskiego.

Jaskier grany przez Zamachowskiego, choć mały i podobno brzydki bardzo przypominał charakterem swojego książkowego odpowiednika. Zamachowski okazał się znakomitym aktorem po raz kolejny. Śmieszył, rozbawiał, śpiewał. W jego przypadku po raz następny wyszło na jaw niemiłosierdzie scenariusza, który
okradł go z wielu dowcipów.

“Uwielbiam filmy, romantyczne, o miłości, o Twojej i mojej ułomności”
[Myslovitz]

Grażyna Wolszczak, odtwórczyni roli Yennefer znana jak dotąd jedynie wąskiemu gronu widzów, występowała jak dotąd w drugoplanowych rolach telenowelowych. Teraz jednak zagrała w filmie fantastycznym. Nie dano jej za wiele powiedzieć. Słowa zmieniono na nie korzyść filmu sugerując się chyba karierą aktorską tej
pani.

W chwili obecnej miłośnicy prozy Sapkowskiego wyczekują serialu telewizyjnego (na podstawie “Ostatniego życzenia” i “Miecza przeznaczenia”), który podobno ma być wierniejszy opowiadaniom. Podobno będzie już bez zbędnego efekciarstwa. Miejmy nadzieję, że wreszcie wykorzystane zostaną wspaniałe dialogi oraz alegorie, z których Andrzej S. słynie. Pozostaje jednak w naszych umysłach jedno pytanie. Czy uda się panom filmowcom nadrobić to co stracili w naszych oczach?

Mist/Spiral

Artykuł opublikowany w magu Budyń #4

Category: Film
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply