poniedziałek, grudzień 29th, 2008 | Author: admin

Gdy ostatnim razem widziałem Wiedźmina - naszą rodzimą największą produkcję - prezentował się niezwykle okazale. W tamtym czasie, a było to w Lipsku na ubiegłorocznych Games Convention, śmiało zaryzykowałbym wystawienie oceny rzędu dziesiątki. Niesamowita grafika (mało który demonstrowany roleplay mógł jej wtedy dorównać), świetne i innowacyjne rozwiązania oraz zupełnie nieliniowa fabuła (wnioskując po tym, co pokazali twórcy) pozostawiały w sercu olbrzymią nadzieję… ale i obawę – czy za rok, kiedy gra będzie już niemal na ukończeniu, nie pojawi się jakiś czarny koń, który przyćmi ówczesne zalety super produkcji z CD Projekt Red Studio.

Z niemal identyczną obawą zmierzałem chwiejnym nieco krokiem (nie, nie byłem pijany, po prostu wymęczony podróżą) w kierunku warszawskiej siedziby CD Projektu. Od mojego ostatniego kontaktu z Geraltem minął prawie roczek i miałem wielkie nadzieje dotyczące tegoż pokazu. Po bardzo miłym i sympatycznym powitaniu z większością ekipy, zasiadłem przed monitorem, gdzie sącząc piwko, zapoznałem się własnoręcznie i naocznie ze smakowitym kąskiem, jakim uraczyli nas twórcy.

Zacznijmy jednak od początku. Gra wita nas mocnym akcentem, to znaczy atakiem bandytów na wiedźmińską twierdzę Kaer Morhem. Sytuacja na tyle dziwna, że nikt nie ma pojęcia, kto zbójów wysłał i przede wszystkim skąd mają informacje na temat tejże zrujnowanej siedziby. Żeby zbyt prosto nie było, z pomocą atakującym przychodzi potężny mag oraz pewien obślizgły demon przypominający modliszkę. Los sprawił, że w owym zamku przebywa Geralt z Rivii, który na wskutek amnezji (motyw wprawdzie mocno już oklepany, ale nie ma się co czepiać, sam bym lepszego nie wymyślił) nie pamięta niczego oprócz tego, że pewnej burzliwej nocy doczłapał ledwo żywy pod mury wspomnianego zamczyska. Teraz musi stanąć w jego obronie i pozbyć się najeźdźców, pozyskując przy tym jak największą liczbę informacji o napastnikach. Dokonać tego może na wiele sposobów, bo jak sami twórcy uparcie twierdzą, gra ta ma być typowym crpgiem i całe szczęście, gdyż nadmierny jak moje potrzeby rozwój rynku h’ns, dumnie określających się crpg, uważam za niebywale niepokojący.

Już od samego początku gracz ma wiele do powiedzenia. Wszelkie dialogi, a jest ich zatrzęsienie, wpływają w większym lub mniejszym stopniu na przebieg całej fabuły. Podobne rozwiązanie przy podejmowaniu decyzji mieliśmy już w kilku grach, w tym w dobrze znanym KotORze bądź Fable, jednak tam - dokonany wybór niemal od razu i klarownie ukazywał, czy postać postąpiła dobrze i uczciwie czy też zupełnie odwrotnie - źle i bandycko. Wiedźmin uderza nas pewną innowacją w tej kwestii, albowiem nigdy do końca nie wiemy, czy podana przez nas odpowiedź pociągnie za sobą dobre czy złe skutki. Nieraz zmuszeni jesteśmy wybierać jedynie między większym i mniejszym złem, a podjęta decyzja w późniejszych etapach okaże się, co najwyżej mniej zgubna dla naszego bohatera. Przykładem może być zadanie, kiedy musimy ochraniać towar pewnego człeka przed atakującymi stworami. Po rozprawieniu się z bestiami spotykamy elfy, którym możemy oddać całą broń bądź też nie zgodzić się na ich propozycję i zachować towar dla prawowitego właściciela. Od tego prostego wyboru zależeć będzie dużo więcej niż tylko chwilowe spełnienie dobrego (jak się nam początkowo wydaje) uczynku. W dodatku to, czego dokonamy będzie miało swoje odzwierciedlenie w naszych relacjach z mieszkańcami kontynentu, bowiem tak jak w prawdziwym świecie, tak i tu plotki są na porządku dziennym. Kowal, który wcześniej dosyć sceptycznie podchodził do np. wykucia nam broni, po usłyszeniu kilku opowiastek zupełnie inaczej przyjmie nas po jakimś czasie.

Cała ta otoczka przybliża historię do świata realnego, gdzie dopiero po jakimś czasie, okazuje się, jaki wpływ na nasze życie miało podjęcie dużo wcześniejszych decyzji. Warto dodać, że gra będzie posiadać aż 3 różne zakończenia i tak naprawdę do ostatka nie będziemy mieli pojęcia, które z nich ujrzymy. Brak tu bowiem domyślnego wyboru rozmów, a nawet samo zawahanie na zawsze już wpłynie na dalszy przebieg fabuły, a tym samym na finał całej zabawy.

Category: Gra
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply