The Witcher, Vědmák, ???????, El Brujo. Pod takimi oto nazwami kryje się owoc rodzimej myśli twórczej - gra Wiedźmin. Już 26 października w 10 wersjach językowych (w tym w chińskiej) będzie kusić wszystkich graczy łaknących niebanalnego cRPG. Tę polską superprodukcję z budżetem prawie 20 mln zł (identycznym jak przy kręceniu niesławnego filmu) wyda Atari. W dniu premiery rzuci na rynek kilkaset tysięcy egzemplarzy.
Dzięki uprzejmości i gościnności CD Projektu ekipa Imperium Gier spędziła z betą Wiedźmaka prawie 8 godzin. Zaprezentowano nam kilka różnorodnych lokacji i questów. Jednak przez większość czasu mogliśmy samodzielnie zapoznawać się z grą. Ukończyliśmy prolog i część pierwszego aktu. Tyle, na ile pozwolił nam czas i moc oddziaływania Red Bulla.
Okazało się to wystarczające, aby móc z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że szykuje się hit. Gra brutalna, mroczna, klimatyczna, w której krasnoludy w karczmach bluzgają językiem, jakim powinny bluzgać krasnoludy w karczmach i z nowatorskim, zrywającym czapki z głów systemem walki. The Witcher zadowoli większość miłośników cRPG, fani prozy Sapkowskiego będą mieli temat do dyskusji, a malkontenci… no, cóż… znajdą pożywkę dla swojego ulubionego zajęcia - narzekania.
Wiedźmin ma dwie główne zalety. Ciekawy świat i wyrazistego głównego bohatera - stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego i sugestywnie przeniesionego na ekrany monitorów przez ekipę CDP Red.
Mowa oczywiście o Geralcie z Rivii. Jego historia to seria większych i mniejszych dramatów, zbiegów okoliczności i wyroków przeznaczenia. Jako dziecko został porzucony przez matkę. Przygarnęli go wiedźmini - surowi, zwalczający potwory najemnicy. Od najmłodszych lat cierpiał katusze podczas wyczerpujących treningów. Ich częścią była próba traw, czyli sztucznie wywołana mutacja, dopełniająca dzieło stworzenia zmory wszystkich zmór - Białego Wilka. Jednak Geralt nie stał się zwykłym rębajłą. Ma skrupuły, uczucia i zasady - co nie ułatwia mu życia w świecie, który mieni się różnymi odcieniami szarości. Świecie, gdzie nie ma dobrych bądź złych wyborów. Jedynie złe i jeszcze gorsze.
